Szukaj

TANIEC WOKÓŁ SŁOŃCA - Vedrana Rudan

Vedrana Rudan szczerze i bez upiększania pisze o swoim ani trochę beztroskim dzieciństwie, o dzieciach i wnukach, o drodze, którą przeszła od dziewczyny sprzedającej lody nad morzem do najpoczytniejszej autorki w regionie. O tym, dlaczego w socjalizmie nie można było zostać wyrzuconym z pracy i o tym, jak została pierwszą dziennikarką, której się to udało w nowym, demokratycznym, reżimie Chorwacji. I w końcu – pokazuje, dlaczego najważniejszą i najtrudniejszą rzeczą w życiu jest spojrzenie sobie w oczy bez wstydu.

Po przeczytaniu tej książki zaproponowałem ją znajo-mym, i to takim, którzy bez książki nie wychodzą z domu. "A kto to jest ta Rudan?"; "Nie znam, fajna?"; "Po co mam czytać biografię jakiejś nie-znanej babki?"... To naj-częściej pojawiające się pyta-nia, a mnie, przyznam szcze-rze, szlag jasny trafiał za każdym razem, bo odnosiłem wtedy wrażenie, że mam do czynienia z ignorantami. Ro-zumiem, że nie każdy czytel-nik musi znać wszystkich pisarzy z całego świata, ale ci, którym tę książkę propo-nowałem, to nie "każdy", a Rudan to nie "wszyscy". Zatem ta recenzja niech bę-dzie poniekąd odpowiedzią na te wszystkie zdziwienia, niedowierzania i kręcenie no-sem, bo to jest Rudan, psia kość, Rudan! Hello! Babeczka, która na Bałkanach jest tak znana, jak swego czasu Manuela Gretkowska w Polsce. Różnica polega jednak na tym, że bardziej, i jak o Gretkowskiej nikt już nie mówi (lub tylko sporadycznie), tak o Rudan mówi się i pisze w byłej Jugosławii częściej, niż chciałaby tego sama pisarka. Od zawsze i na zawsze. Więc chwyć jeden z drugą tę książkę, przeczytaj, a potem... a potem sam sobie odpowiesz na swoje pytanie.


"Kobieta, która na was patrzy, to ja. Ja stara. Ja zmęczona. Ja syta życia i szczęśliwa, że żyję. Na mojej twarzy nie widać szczęścia? Przeczytajcie książkę – w niej przycupnęło szczęście. Nie słyszycie mnie? Szkoda. Śmieję się na cały głos."

Co tam jednak Bałkany, przecież w Polsce również Vedrana Rudan ma swoich wielbicieli, choć część z nich zapewne nie wie, że są jej wielbicielami. Ot taki choćby monodram wystawiony 236 razy w Teatrze Polonia, zatytułowany Ucho, gardło, nóż, który zbierał wyśmienite recenzje, zdobywał nagrody, a sale zapełniały się do ostatniego miejsca. W Teatrze Dramatycznym wystawiono inną sztukę na podstawie książki tej autorki - Miłość od ostatniego wejrzenia i efekt był niemal ten sam, a spektakl wciąż jest wystawiany i wciąż cieszy się dużym powodzeniem. Ilu z tych walących do teatru wie, kto jest autorem jednej czy drugiej sztuki? A przecież Murzyni we Florencji czy Oby matka cię urodziła, to kwintesencja twórczości Vedrany Rudan, książki prawdziwe, wulgarne, życiowe, mocne jak diabli i cholernie ciekawe, więc należy po nie równie gorliwie sięgać, jak po bilety na w/w spektakle. Taka też jest autobiografia pisarki Taniec wokół słońca, nieposkromiona złośnica potrafi w niej przyłożyć idealnie między oczy każdemu, nawet samej sobie, a tematy tabu u niej nie istnieją.


Jeśli uznać wulgaryzmy w języku potocznym za przecinki, kropki i średniki, to Rudan jest mistrzynią interpunkcji. Nie jest to jednak język rynsztokowy, a "kurwy" i tym podobne nie padają tu bezcelowo i na chybił trafił. Wszystko w tej książce ma sens i każdy bluzg jest swego rodzaju podkreślnikiem lub wzmacniaczem danego zdania czy większej myśli (lub cytatem z życia). Nic dziwnego, kobieta opisuje trudne dzieciństwo, trudny los dziennikarki, trudny okres wojny, pierdolnik i korupcję, jaki panował jeszcze do niedawna w jej kraju... Trzeba by chyba być wiecznie na haju albo mieć nerwy ze stali, żeby zachować spokój i nie rzucać mięsem. A Rudan zdaje się jednym z tych ludzi, którzy swą frustrację wyładowują siarczystym językiem, ale robią to w sposób kontrolowany i trafny.

Zadzwoniłam do ojca i zażądałam, żeby oddał matce chorwacką emeryturę, nie stać nas było, żeby utrzymać ją, dzieci i siebie.
- Jesteś kurwą i ona też jest kurwą. Nie dam ani grosza! - wrzasnął do słuchawki i przerwał rozmowę.
Czekaj, czekaj, chuju. Jebał cię pies! Jebał cię pies, ty świnio! Znalazłam kupca na dom. Dał mu sześciomiesięczny termin na wyprowadzkę. Kupiec był ministrem, a mój ojciec był twardym orzechem. Powiedział ministrowi - akurat wtedy rozpisywały się o nim wszystkie gazety, zapomniałam, co kradł lub ukradł i dlaczego to był problem - że obdzwoni dziennikarzy i powie im, że wszechwładny minister złodziej wyrzuca z rodzinnego domu bezbronnego starca.

Sformułowanie "ani trochę beztroskie dzieciństwo" jest wyłącznie bardzo delikatną formą określenia dzieciństwa przeje*anego. Dosłownie. Myślę, że ta książka to dokładny obraz dzieciństwa, jakiego nikt z nas nie życzyłby ani sobie, ani nikomu innemu. Może właśnie dlatego Rudan przez całe życie jest tak zadziorna i tak waleczna, a bywa też buńczuczna i wredna, o czym nie omieszkała napisać w autobiografii. Powiem jedno, nacisnąć jej na docisk, to jak zagrać w rosyjską ruletkę z pełnym magazynkiem ostrej amunicji.

Skandal to jej drugie imię, choć tak samo, jak imienia sobie nie wybrała, tak też nie ma wpływu na to, jak ludzie odbierają jej książki. To przecież nie jej wina, że opinia publiczna uważa jej książki - prawdziwe do bólu - za kontrowersyjne. Chyba że prawda i pisanie o niej jest kontrowersją, wtedy zmienia to postać rzeczy.

Cała ta książka, wcale nie taka obszerna, jak na biografie przystało, ma w sobie ogromne pokłady emocji. Od smutku, żalu i złości, po radość, szczęście i wdzięczność.

Jest to książka o miłości (lub o jej braku), o mężczyznach (najczęściej niepotrzebnych), kobietach, polityce, Serbach i Chorwatach. O matce, ojcu, dzieciach, wnukach i mężu. O książkach, dziennikarstwie, czytelnikach i idiotach. O wszystkim po trochu, czyli o życiu i o tym, jak sobie w nim radzić, próbując nie zwariować.

Jest to trochę taka autobiografia na szybko, ale dzięki temu, odnosi się wrażenie, że zostało w niej opisane to, co ważne, bez nudnych przelotów. Treściwie i dosadnie, krótko, zwięźle i na temat, a jednak z jakąś taką głębią, która zmusiła mnie do przemyślenia kilku spraw. A tak, zdarzają się czasami takie biografie, które mają wpływ (choćby najmniejszy) na nasze życie. Taniec wokół słońca jest właśnie taką biografią, bo wśród opowieści z życia, Rudan przemyca pewne wartości, o które często się obijamy, nie wiedząc nawet, jak do nich podejść, jak je ugryźć. I tu z pomocą przychodzi nam właśnie autorka, która nie mówi wprost, ale skrywa pewne mądrości między słowami i albo czytamy tę książkę sauté i jest "fajnie", albo mamy jeszcze odrobinę tej zanikającej w dzisiejszych czasach wrażliwości i znajdziemy w tej książce kilka ważnych uwag, wskazówek i wytycznych, które pozwolą nam być jak Rudan - mocno stąpającym po ziemi, niedającym sobie w kaszę dmuchać człowiekiem. A może to tylko ja mam tak koślawo pod kopułą, że szukam w książkach ukrytych przesłań?

Tak czy owak, dlaczego mielibyśmy sięgać po tę autobiografię? Z kilku powodów. Po pierwsze, bo wbrew temu, co sądzą pewni ignoranci, uważający się za znawców literatury, jest to pisarka znana, poczytna i genialna. Po drugie, bo zostać pisarzem na Bałkanach jest tak samo trudno, jak seryjnym zabójcą na bezludnej wyspie, więc trzeba być nie lada literackim cwaniakiem i mieć coś ważnego do powiedzenia, a przy okazji pióro, jakiego nie ma nikt inny i wtedy można liczyć na to, że ktoś cię wyda, bo akurat na brak czytelników spragnione rodzimej literatury Bałkany nie mogą narzekać (ostatnio trochę się to zmieniło, choć Serbia wciąż jest zadupiem wydawniczym Europy). I wreszcie po trzecie, powód bardzo prozaiczny, jeśli tak bardzo lubimy jeździć do Chorwacji, to może powinniśmy liznąć odrobinę kultury tego kraju i nie opierać się jedynie na "fajnych" plażach, "fajnym" jedzeniu i "fajnej" pogodzie. Nicola Tesla i Vedrana Rudan to dwa nazwiska, które zna każdy Chorwat i dnia może zabraknąć, jeśli wejdziecie z nim w rozmowę na temat jednej z tych dwóch postaci. Tak, wiem, powiecie, że Tesla był Serbem... I tak, i nie, ale to temat na inną opowieść.

Dodam jedynie na koniec, że gdybym chciał tę książkę określić jednym słowem, napisałbym, że jest zajebista. Tak, to jedna z tych książek, które będą u mnie stały w specjalnym miejscu, przeznaczonym właśnie dla takich zajebistych publikacji.

Dziękuję za uwagę.


Moje książki zawsze sprzedawały dobrze, co - zgadzam się - nie jest dowodem ich wysokiej jakości. Według mnie jedynym sędzią jest czas. Chłopcy byli wściekli, bo na ich męskim ekranie pojawiła się kobieta, która mówiła ich językiem. Używała przekleństw, nie była słodziutka, posyłała samców w pizdu, a nawet wzywała do ich wybicia.

"Vedrana Rudan nie boi się sarkazmu czy ironii. Kiedy stwarza świat dla swoich bohaterek, jest dla nich sroga, ale i zarazem czuła. A wobec siebie? Jej autobiografia to jazda bez trzymanki. Autorka przyznaje, że jest „prymitywna, nietolerancyjna, pełna uprzedzeń, niewykształcona i dzika”. Nie oszczędza nikogo, również najbliższych oraz samej siebie. W czasie lektury łapałam się za głowę i chichotałam. Oto nieokiełznany żywioł słowa, pisarka-ogień."

- Sylwia Chutnik -


Foto: Goran Kovacic/PIXELL

VEDRANA RUDAN

Chorwacka pisarka, dziennikarka, felieto-nistka. Pracowała w radiu i telewizji. Jedna z najwyrazistszych postaci współ-czesnych Bałkanów, doceniana za bez-kompromisowość, odwagę i szczerość. Pisaniem książek zajęła się w wieku 52 lat, ponieważ – podobnie jak Bukowski – uważa, że nie można pisać o życiu, jeśli się go nie przeżyło. Od tego czasu wydała dziesięć powieści, które zostały przetłumaczone na kilkanaście języków. W Polsce nakładem wydawnictwa Drzewo Babel ukazały się: "Ucho, gardło, nóż", "Miłość od ostatniego wejrzenia", "Murzyni we Florencji" i "Oby cię matka urodziła". Wiele z jej książek zostało przeniesionych na scenę. Na podstawie powieści "Ucho, gardło, nóż" Krystyna Janda stworzyła monodram, który grała w swoim teatrze przez kilkanaście lat. "Murzynów we Florencji" wystawiono na deskach krakowskiego Teatru Nowego Proxima, a "Miłość od ostatniego wejrzenia" w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. W Chorwacji Rudan prowadzi bardzo popularny blog "Jak umrzeć bez stresu", który ma ponad 160 tysięcy fanów i ponad milion wyświetleń. Jej opowiadania były publikowane w najbardziej prestiżowych amerykańskich zbiorach opowiadań oraz czasopismach literackich.


Tytuł: Taniec wokół słońca. Autobiografia

Autor: Vedrana Rudan

Wydawnictwo: Drzewo Babel

Data wydania: 24 marca 2021r.

Tytuł oryginalny: Ples oko sunca: autobiografija

Tłumaczenie: Marta Dobrowolska-Kierył

Premiera: 2019r.

Oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 256

ISBN: 978-83-64488-38-2


KUP TERAZ


E-BOOK


VEDRANA RUDAN W WYDAWNICTWIE DRZEWO BABEL


OFICJALNA STRONA AUTORKI










POLECAMY RÓWNIEŻ TEGO WYDAWNICTWA:


Wznowienia powieści Paulo Coelho, w nowej szacie graficznej. Do tej pory ukazały trzy wznowienia jego książek: Alchemik, Podręcznik Wojownika Światła oraz Weronika postanawia umrzeć. Oczywiście czekamy na kolejne tytułu, ale w międzyczasie zapraszamy tych, którzy kiedyś już czytali do przypomnienia sobie tego, co przez lata serwował nam brazylijski mistrz, a ci, którzy jeszcze nie czytali Coelho, mają teraz okazję sięgnąć po nowe, piękne wydania, które wkrótce (mamy nadzieję) stworzą jedną wielką wspaniałą kolekcję tego autora.


WYDAWNICTWO DRZEWO BABEL NA FACEBOOKU


WYDAWNICTWO DRZEWO BABEL NA INSTAGRAMIE

HULTAJ LITERACKI NA FACEBOOKU HULTAJ LITERACKI NA INSTAGRAMIE www.drzewobabel.pl www.hultajliteracki.pl


#vedranarudan #taniecwokolslonca #autobiografia #drzewobabel #hultajliteracki #literaturachorwacka #literaturabalkanska #biografia #wydawnictwodrzewobabel

ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY AUTORÓW I WYDAWCÓW •ZAPOWIEDZI• •PROMOCJE• •PREMIERY• •RECENZJE• •WYWIADY• •PATRONAT MEDIALNY•


hultajliteracki@ivovuco.com +48 698 800 944

33 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie